Na wielu sprzedawanych obecnie saszetkach z nasionami występuje symbol F1. Wygląda on tajemniczo, ale oznacza tyle, że jest to krzyżówka heterozyjna, czyli bardziej żywotna i dająca większy plon niż jej rodzice. Niestety, takie mieszańce często są bezpłodne (nie wytwarzają nasion lub wytwarzają takie, z których nic nie wyrośnie), zaś potomstwo tych, które nie są, nie posiada korzystnych cech swych rodziców. Dla producentów oznacza to jednak większe zyski. Zyski te są oczywiście kosztem hodowców, którzy zostają zmuszeni do kupowania nowych nasion w każdym roku.
Normalne rośliny dają mniejsze plony i są mniej odporne na niekorzystne warunki, ale jeśli już je wyhodujesz, a one wydadzą nasiona, możesz po prostu je wysiać w przyszłym roku, co zapewnia Ci niezależność od producenta. Co więcej, ich nasiona można pozyskać nawet z dostępnych w sprzedaży owoców. Wiem o tym z własnego doświadczenia, ponieważ moim rodzicom zdarzyło się kilkanaście lat temu wyhodować z pestki drzewko cytrynowe, a obecnie mamy w ogródku pełno dyń, które wyrosły z pestek zepsutych owoców, wyrzuconych do kompostownika. Dają one jak najbardziej jadalne owoce, które możecie zobaczyć poniżej. Trzeba jednak uważać, gdyż powstaje w ten sposób całkowicie nowa odmiana, która nie zawsze musi być jadalna. Dla przykładu, kapusta, kalafior, brokuł, kalarepa, brukselka i jarmuż są odmianami tego samego gatunku, więc mogą się między sobą krzyżować, jednak takie mieszańce są często trujące. Tak samo może być z dyniami, do których zaliczają się też cukinie i patisony. Wszystkie trujące dynie są jednak gorzkie, więc nie ma obawy o zatrucie, jeśli tylko sprawdzisz ich smak przed przyrządzeniem. Jeśli chcesz wysiewać nasiona swoich roślin, a wolisz uniknąć tego typu niespodzianek, możesz to osiągnąć, zabezpieczając zawczasu kwiaty żeńskie i zapylając je własnoręcznie. Aby to zrobić, nakryj je papierową torebką, kiedy tylko się wykształcą, mocując ją dokładnie, by nie odleciała z wiatrem. Zapyl je za pomocą pędzelka, wkładając go do wnętrza kwiatu męskiego tej samej odmiany i przenosząc pyłek do wnętrza kwiatu żeńskiego. Po zapyleniu, zabezpiecz kwiat żeński ponownie, aby nie zapyliła go inna roślina. Dokładniejsze informacje znajdziesz na stronie https://permisie.pl/zbieramy-wlasne-nasiona/. Zabezpieczanie kwiatów nie zawsze będzie konieczne, gdyż nie zawsze będą w pobliżu inne odmiany tej samej rośliny, a krzyżówki nie zawsze będą niejadalne. W takim wypadku doradzałbym jednak sprawdzenie, jakich roślina ma krewnych, uprawnych czy dzikich (na przykład sałata siewna może krzyżować się z sałatą kompasową, dając trujące potomstwo), i czy występują oni w pobliżu.
Jest jeszcze jedna korzyść z hodowania własnych odmian roślin. Otóż osobniki z tej samej odmiany uprawnej są ze sobą blisko spokrewnione bądź są klonami tej samej rośliny. Powoduje to, że są tak samo podatne na choroby, a jeżeli choroba jest zabójcza dla jednego z nich, zabija wszystkie pozostałe tak samo. To właśnie spotkało odmianę bananowców Gros Michel i właśnie spotyka odmianę Cavendish. Choroba panamska, wywoływana przez grzyba Fusarium oxysporum, spowodowała zniknięcie tej pierwszej odmiany z rynku, a wygląda na to, że czasy tej drugiej też dobiegają końca. Tak więc, jeśli wolisz uniknąć tego typu przykrych niespodzianek, spróbuj hodować własne odmiany.





















Nasiona F1