W poprzednim wpisie przedstawiłem już, w jaki sposób nadmierna turystyka niszczy środowisko. W podobnym stopniu, a często i w podobny sposób, szkodzi ona również społeczeństwom odwiedzanych miejsc, a w niektórych wypadkach i całych państw, takich jak Włochy czy Meksyk.
Jednym ze szkodliwych zachowań turystów jest wynajem krótkoterminowy. Prowadzi on do tego, że właściciele mieszkań podwyższają ceny wynajmu, by zarobić na mogących więcej zapłacić turystach, zwiększając jednocześnie koszty życia zwykłych mieszkańców. Co gorsza, mieszkania te często są posiadane przez wielkie firmy, których dobro mieszkańców w ogóle nie obchodzi, a w dodatku często płacą podatki w innym kraju. Wysokie ceny wynajmu mieszkań zaś prowadzą do wyludniania się centrów miast, ponieważ zmniejszają liczbę osób mogących sobie pozwolić na wynajmowanie ich. Poza tym sami turyści hałasują, co znacznie podnosi poziom stresu mieszkańców, szkodząc ich zdrowiu. Często również nie przestrzegają przepisów i regulaminów, uznając, że skoro są w danym miejscu przez krótki czas, i tak nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Oprócz podanych we wcześniejszym wpisie śmiecenia i schodzenia ze szlaków, turyści zadeptują ludziom ogródki, zaglądają w okna domów, a czasem nawet wchodzą do samych domów bez zgody mieszkańców, jak to się dzieje na przykład w Japonii podczas festiwalu podziwiania kwiatów wiśni. Co więcej, obecność turystów podwyższa ceny nie tylko mieszkań, ale również pożywienia, ponieważ - tak jak wcześniej - turyści są skłonni więcej zapłacić, więc kawiarnie i restauracje przestawiają się na zaspokajanie ich potrzeb, a nie lokalnych mieszkańców. Wskutek powyższych zjawisk, centra miast wyludniają się, ponieważ ludzie przenoszą się do miejsc, gdzie koszty życia są niższe, a nie ma hałasujących, śmiecących i na inne sposoby utrudniających życie turystów. Dotyczy to także polskich miast, na przykład Krakowa, Gdańska czy Warszawy.
Co gorsza, turystyka sprzyja rozwojowi przestępczości, szczególnie w biednych krajach, gdzie odwiedzający są znacznie bogatsi od mieszkańców. Dotyczy to zwłaszcza prostytucji, która może być dla wielu kobiet praktycznie jedynym sposobem na zarobienie pieniędzy, często też są do niej zmuszane przez innych ludzi, czerpiących z tego pieniądze. W jeszcze biedniejszych krajach dochodzi nawet do handlu dziećmi, które są również wykorzystywane seksualnie. Do tych krajów należą między innymi Tajlandia i Tanzania.
Jak myślicie, czy to wszystko jest wystarczającym powodem, by zrezygnować z turystyki zagranicznej, bądź ograniczyć ją do stosunkowo bliskich i mało uczęszczanych miejsc?
Problemy społeczne spowodowane nadmierną turystyką