Dynia jest rośliną o licznych zastosowaniach, w tym spożywczych. Jest jednym z najzdrowszych warzyw, a jadalne są zarówno pestki, jak i miąższ, który jest zwykle pieczony, ale można też go jeść na surowo. Zawiera wiele cennych witamin i mikroelementów, z których wszystkie poza witaminą C dobrze znoszą obróbkę termiczną, dużo błonnika i wody, zawiera niewiele kalorii. Jest bardzo łagodna dla układu pokarmowego, a wskutek interakcji z bakteriami zamieszkującymi jelita potrafi nawet poprawiać nastrój, co jest szczególnie potrzebne w ciemne, jesienne dni.
Jeżeli nie masz doświadczenia z dynią albo miejsca, by ją przechowywać, możesz zrobić przecier dyniowy. Nie wymaga on wiele pracy, a można z nim później eksperymentować. Aby go przyrządzić, trzeba przekroić dynię na pół, wyciągnąć mało ścisły miąższ i pestki (które warto od razu wrzucić do suszarki do owoców i grzybów lub na kaloryfery, ten miąższ zaś można wyrzucić), a następnie włożyć do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza na półtorej godziny. Po wyciągnięciu przelać nagromadzony sok do naczynia, na przykład miski lub butelki (można go pić po ostygnięciu, a także przyrządzać na jego bazie owsiankę), wyskrobać zwarty miąższ, dokładnie oddzielając go od skórki. Następnie, jeżeli masz takie urządzenie jak Lidlomix lub Thermomix, możesz przełożyć do niego miąższ, zmielić, podgrzewając do 100 stopni, przełożyć do słoików i tyndalizować, tak jak to opisałem w jednym ze wcześniejszych wpisów. Jeżeli nie masz takiego urządzenia, możesz zmielić dowolnym blenderem, a następnie również przełożyć do słoików i tyndalizować, pasteryzując nieco dłużej.
W następnym wpisie napiszę, do czego może posłużyć przecier dyniowy.






Sezon na dynie